.: Strona Główna
 .: Forum
 .: O Stronie
 .: Dołącz do BatCave
 .: Wyszukiwarka


 .: Batman: The Movie
 .: Catwoman

 .: Batman
 .: Batman Returns
 .: Batman Forever
 .: Batman & Robin

 .: Batman Begins
 .: The Dark Knight
 .: The Dark Knight Rises

 .: Batman: Mask of the
 Phantasm
 .: Batman & Mr. Freeze:
 Subzero
 .: Batman & Superman:
 The World Finest
 .: Batman Beyond:
 Return Of The Joker
 .: Batman: Mystery of
 the Batwoman
 .: Batman: Gotham
 Knight

 .: Zawieszone
 .: Fanfilms


 .: Seriale Animowane
 .: Seriale TV


     .: KOMIKS :: USA :: ELSEWORLD :: ALL STAR BATMAN & ROBIN #2 :.

ALL STAR BATMAN & ROBIN, THE BOY WONDER #2

Tytuł historii: Batman and Robin, the Boy Wonder: Episode Two
Miesiąc wydania: Wrzesień 2005 (USA)
Scenariusz: Frank Miller
Rysunki: Jim Lee
Okładka: Jim Lee, Scott Williams i Alex Sinclair ; Frank Miller
Tusz: Scott Williams
Kolor: Alex Sinclair
Liternictwo: Jared K. Fletcher
Ilość stron: 32

Cytat numeru:
Dick Grayson: "Who the hell are you anyway, giving out orders like this?"

Batman: "What are you dense? Are you retarded or something? Who the hell do you think I am? I am the goddamn Batman."


Vicki Vale: Budzę się. Coś mnie... związuje? Nie... To Alfred. Lokaj Bruce'a Wayne'a. Robi mi..... opatrunek ze swej koszuli? Co się stało?
Okazało się, że wrzuciłam samochód Wayne'a do rowu. Na dodatek złamałam kość obojczykową. Jestem cała pokaleczona. Patrzę na wrak auta. Chyba cudem przeżyliśmy z tego wypadku.
Nagle jednak przypominam sobie wszystko, co przeżyłam tego wieczora. Każdy cholerny szczegół. Pamiętam chłopca. Dick Grayson. Lat 12. Ktoś zabił jego rodzinę. Widział to na własne oczy. Co za brutalność. Co za zło. Widziałam to wszystko... Lokaj miliardera stara się mnie uciszyć i prosi, bym nie bredziła, bo jeszcze pogorszę swoją sytuację. Ja jednak mówię dalej. Ja to widziałam. Nie miało to odrobiny sensu, ale moje oczy to widziały. Policjanci. Pieprzeni policjanci z Gotham. Ukradli chłopaka. Skradli Dicka Graysona, jakby chcieli coś ukryć. A wtedy pojawiła się postać, niczym z najbardziej przerażającego horroru, jaki kiedykolwiek widziałam. Batman. On... on... porwał chłopca. On to zrobił. Boże, dlaczego?
Tracę przytomność, gdy zdaję sprawę z powagi sytuacji. Alfred ratuje mnie przed niebezpiecznym upadkiem. Zaczyna mocniej lać. I pioruny zaczynają grzmieć. Jakby tego wszystkiego było mało...


Batman: Witaj w moim świecie, Dicku Graysonie. Nietoperze, szczury i cała reszta. Biedny chłopcze. Ty biedny, mały bękarcie. Witaj w piekle. Albo jeszcze lepiej.
Gaz usypiający działał jedynie przez kilkanaście sekund, by nie widział drogi. Budzi się. Ślina cieknie mu z ust.


Dick Grasyon: Kim ty jesteś do dia...
Batman: Śpij, dzieciaku, śpij. Świat, w którym się obudzisz, nie będzie wcale lepszy od tego, który do tej pory poznałeś. Ale nadam twojemu życiu nowy sens. Wpuszczę Cię w sam środek piekła. O tak.

Dick Grayson: To najbardziej kretyńska improwizacja głosu Clinta Eastwooda, jaką kiedykolwiek słyszałem. To nie jest jego prawdziwy głos. Fałszuje. Szybko jedzie samochodem. O mało nie potrącił ciężarówki farmerskiej.

Batman: Śpij. Śpij mocno, mój wychowanku.
Dick Grasyon: Heeee? Że co? Co to do cholery znaczy "wychowanek"?
Batman: ...Zamknij się. Ja mam tutaj prawo do głosu.
Dick Grasyon: Kim ty niby jesteś, do jasnej cholery, by mi rozkazywać?
Batman: Że co? Czyś ty tępy? Opróżniony w rozwoju czy co? Kim ja jestem niby, tak? Jestem cholernym Batmanem. Od teraz będę twoim najlepszym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek mogłeś sobie wymarzyć... I najgorszym wrogiem, jakiego możesz sobie wyobrazić. Chcę cię wiele nauczyć.
Dick Grasyon: Pewnie. A co mi tam...

Dick Grayson: Moi rodzice zostali zamordowali. Ich krew rozbryzgała się na moim ciele. Nie. Nie myśl o tym. Nie teraz.

Batman: Cholera. Nie ważne, co powiem... Nie zważając na to, jak zagram... to ten dzieciak się nie przestraszy.

Dick Grasyon: Może zjedź na pobocze. Wygląda to poważnie. Policjanci, znaczy się.

Batman: To, gliny. Dwa motory z tyłu i trzy radiowozy z przodu. Za różowo to nie wygląda. I wcale nie chcą, bym zjechał na pobocze. Nawet nie chodzi o to, że chcą mnie aresztować. Nigdy więcej. Chyba ktoś się natrudził, by wydać rozkaz zabicia mnie. Fajnie. Nadszedł ten cholerny czas. Dzieciakowi się spodoba.

Dick Grayson: Zakręca i jedzie wprost na dwa motory. Mówi, że będzie zabawa. Już mi się nie podoba. Zakrywam oczy. Uderza o motocyklistów, którzy wypadają ze swoich wehikułów. Mówię mu, że jest porąbany.

Batman: Porąbany? Chcesz zobaczyć coś naprawdę porąbanego, bachorze? Zaraz ci pokażę!

Batman: Wreszcie zaczyna się bać. Bardzo dobrze. Potrzebuje go przerażonego.

Dick Grayson: On znowu zawraca. Zaczyna się śmiać. To mnie przeraża. Przyspiesza. Czuję, jak moja głowa przykleja się do siedzenia niczym magnez. Nie mogę się w ogóle ruszyć. To chyba to, co astronauci czują przy locie na orbitę. Jedziemy na samochody glin. Nagle... lecimy? Chyba tak. Maniak koło mnie wciąż się śmieje. Co się ze mną dzieje? Co, do cholery?

Uderzamy w samochody. Z aut zostają zgliszcza. Jezusie Nazarejski, on ich pozabija. Ci, którzy przeżyli wyzywają go od potworów i drani.

Nagle zaczyna mówić do swojego samochodu.


Batman: Uderz ich. Cała moc. Bez celowania.

Dick Grayson: Mówi do swojego wozu. Jak dziwaczne to jest? O nie. Auto słucha jego rozkazów. On wciąż się uśmiecha. Samochód odzywa się z brytyjskim akcentem. Jakie to jest szalone. Podnosimy się w pozycji pionowej. Silniki eksplodują ogniem. Zaczynamy lecieć. Może on podrabia ten głos? Jedno jest pewne - boję się. Teraz naprawdę wiem, co czują astronauci. Mam wrażenie, że zwymiotuje... A on nadal się uśmiecha. I ten spokój. Nie mogę znieść tego gościa. CZEGO ON ODE MNIE CHCE?

Przelatujemy przez chmury. Moje niebieskie oczy widzą blask pełni księżyca. Czy ja zwariowałem? Czy to się dzieje naprawdę?

Mama i tata. Umarli koło moich nóg. Zostali zastrzeleni koło mnie. Są martwi.

  
Przykładowe Strony:
  

Dick Grayson: Ich mózgi leżały koło moich nóg! Co się dzieje?! CO SIĘ DZIEJE?! CZY JA ZWARIOWAŁEM?!

Dick Grayson: Mężczyzna w przerażającym przebraniu uderza mnie ręką w policzek. Mocno. Teraz naprawdę się boję. Czego on ode mnie chce?

Batman: Cholera. Niech to wszystko weźmie cholera. Co ja robię temu dzieciakowi? Za kogo się uważam, do jasnej cholery? Ja torturuję tego chłopca. Tylko spójrz na niego. To jeszcze dziecko, a ja go katuję. To straszne. Ale to jedyna droga. Jedyna. Jeżeli go nie przycisnę, to będzie miał czas na smutek. Nie mogę mu na to pozwolić. Ubolewanie to wróg. Nie ma czasu na żałobę. Smutek daje akceptację. Przebaczenie. Smutek zapomina rzeczy, które nigdy nie powinny zostać zapomniane. Nigdy.
Boże, spójrz tylko na niego. Przestań. Żadnych zwątpień. Pamiętaj o misji. Nic nie jest ważne... prócz misji. On jest nieważny. Nawet ty. Jedynie misja.


Dick Grayson: Tam na dole to byli gliniarze. Co z tym zrobimy?
Batman: Musisz się jeszcze wiele nauczyć, dzieciaku.
Dick Grayson: Nauczyć? Czego nauczyć?
Batman: Zwalczanie zbrodni.
Dick Grayson: Zwalczanie zbrodni?
Batman: Tak, zwalczanie zbrodni. Naprawdę masz jakieś problemy ze zrozumieniem?
Dick Grayson: Nie. Ale czy to przypadkiem nie robota policji? I czy ich nie zabijasz na dodatek, wielkoludzie?
Batman: Ty mały szczurze...!
Dick Grayson: Przez sekundę wierzę w to, że znowu mnie uderzy... Ale potem popadł z zadumę. Zamilkł, a jego twarz jakby została zasłonięta płaszczem mroku. Czuję się tak, jakby tylko on był jedyną osobą na ziemi. Robi się cicho. Słuchamy swoich oddechów. Nawet nie słyszę odgłosu silników.
Jestem w innym świecie. Jego świecie. Jest w nim sam. Samotnik. Kimkolwiek jest... to jest samotny na pewno. Zaczyna wdychać powietrze, jakby chciał coś powiedzieć... nagle wypowiada parę słów. Jego głos jest niczym tucząca się szklanka czy rozstrojone skrzypce.


Batman: Jak już mówiłem, musisz się wiele nauczyć. A twoja lekcja zaczyna się już tutaj. Lekcja pierwsza: Nie rozmawiaj z policjantami. Nie w Gotham. Nie pozwól glinie, by ci weszła za skórę. Nie w Gotham. Zabiją cię tak szybko, jak na ciebie spojrzą. Słuchasz mnie, chłopcze? Czy nie marnuje swego powietrza? Rozumiesz, co ja do ciebie mówię?
Dick Grayson: Ta, słucham.
Batman: Jest tylko jeden glina w całym zadufanym Gotham, któremu możesz zaufać. Wiem, ze przemierzyłeś już kawałek świata. Te cyrkowe życie.
Dick Grayson: Cyrkowe życie...
Batman: I wiem, że większość policjantów, których widziałeś, była w porządku.
Dick Grayson: Yhy. Byli wspaniali. Do dzisiaj.
Batman: Większości można zaufać. Dlatego większość miast mnie nie potrzebuje. Ale Gotham tak. I zapewne ono potrzebuje również i ciebie. Albo i nie. Pożyjemy, zobaczymy. Bądź dzielny, Dicku Graysonie. Bądź dzielny.

Dick Grayson: Przez moment nic się nie dzieje. Wyczuwam krew na moich policzkach. On chce, bym dołączył do jego szalonej krucjaty. Zwalczanie zbrodni. Wspaniała droga do utraty życia. Tym razem nie będę miał trampoliny, by przeżyć. Nikt mnie nie złapie. Bez mamy i taty. Co powinienem zrobić? Co powinienem zrobić... Kto was zabił? I dlaczego?

Dick Grayson: Tak jest, sir. Będę dzielny.

Autor: Chudy

No i wracamy do brutalnego świata Franka Millera, w którym Batman jest jedyną osobą, która może przeciwstawić się doszczętnie złym i skorumpowanym policjantom. Już na samym początku przedstawiono kolejną nową/starą postać - Alfreda Pennywortha. Lokaj Bruce'a jest tu pokazany jako znacznie młodszy, bardziej żywiołowy i skory do działania człowiek. A swój występ w tym numerze kończy trzymając nieprzytomną Vicki Vale w ramionach, czyż to nie bohaterskie?

W przeciwieństwie do poprzedniej części tutaj praktycznie niewiele się dzieje, lecz wszystkie wydarzenia zostały dokładnie pokazane. Fantastycznie narysowane pojedynki na szosie, a na koniec długa rozmowa Graysona z Batmanem, oraz podjęcie decyzji przez chłopca. W tym wypadku scenariusz to najmocniejsza strona dzieła.
Bo niech mi ktoś powie, czy w jakimkolwiek innym komiksie, Batman bił, terroryzował psychicznie Robina? Nazywał go gnojkiem, lub zacofanym? O tak, właśnie tu Miller pokazuje czytelnikowi swojego "cholernego Batmana". Świat jest brutalny, a Mroczny Rycerz to nie Lancelot w lśniącej zbroi. Brutalny, pewny siebie, szalony - tak pokrótce można scharakteryzować nowy wizerunek, najbardziej znanego na świecie detektywa. Widać tu wyraźne podobieństwo do "Powrotu Mrocznego Rycerza", jakoby seria "All Star" była prequelem wyżej wymienionego komiksu.
W dodatku tak powinien wyglądać nowoczesny komiks. Warto zwrócić uwagę, na niezwykły układ kadrów. Niektóre strony są praktycznie pozbawione dymków, stworzone tylko po to, aby można było nacieszyć oko rysunkami, za to inne przeładowane są dialogami, ale w taki sposób, że czyta się je z przyjemnością.

Podsumowując, jeśli masz dość zdziecinniałego, mdłego wizerunku Batmana. Dość śmiesznych wrogów w zabawnych kostiumach, ten numer jest czymś, co wyjdzie naprzeciw Twoim pragnieniom.

Ocena: 5 nietoperków

Autor: Roy_v_beck

Poprzednia Strona




WAK - Serwis Komiksowy
Spider-Man Online

Punisher - Serwis o Punisherze
The Truth about The X-Files





© Copyright 2003 and 2012 by BatCave. Wszelkie prawa zastrzeżone
Batman is registered trademark of DC Comics, Warner Bros.

Projekt i wykonanie: myspace.com/WebMastaMajk