GRÓB BATMANA
Data wydania: 28 września 2022
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Brian Hitch
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Druk: kolor, kredowy
Oprawa: twarda
Format: 170 x 260
Ilość stron: 296
Wydawca: Egmont Polska
Wydawca oryginalny: DC Comics
Cena: 119,99 zł
Warren Ellis („Transmetropolitan”, „Authority”) i Bryan Hitch („Authority”), jeden z najbardziej nowatorskich duetów współczesnego komiksu, ponownie łączą siły, by opowiedzieć historię o życiu, śmierci i pytaniach, które większość z nas boi się zadawać Raz w tygodniu Alfred Pennyworth udaje się na niewielki cmentarz na terenie posiadłości należącej do jego pracodawcy i bez względu na pogodę starannie dogląda miejsc spoczynku Thomasa i Marthy Wayne’ów – usuwa chwasty, czyści pomniki, szoruje nagrobki. Jednocześnie zadaje sobie w duchu pytanie, kiedy przyjdzie mu się zajmować jeszcze jednym grobem… Najnowsze wyzwanie zmusza Batmana do zagłębienia się w umysł ofiary pozbawionej przez mordercę połowy twarzy i popycha go ku konfrontacji z wrogiem, którego wpływy sięgają najdalszych zakamarków Gotham. Każdy krok Batmana przybliża go do jego własnego grobu!
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „The Batman’s Grave” #1-12.
Nietypowo zacznę od podsumowania. Grób Batmana to komiks niezły, ale też tylko „niezły”. Nie wygląda źle, czytając go nie odczułem znużenia, ale znalazłem w nim sporo elementów, które zostawiły po sobie marne wrażenie.
Przede wszystkim mam duży problem ze strukturą tej historii. Całość można podsumować następująco. Batman walczy z kimś w Gotham, wraca do jaskini (bądź rezydencji), gdzie rozmawia z Alfredem. Następnie wraca do miasta, gdzie widzi się z komisarzem Gordonem i wplątuje w kolejną bójkę (lub odwrotnie). Później znowu udaje się do jaskini (bądź rezydencji), gdzie Alfred już czeka na kolejną scenę dialogową. I tak w kółko.
Ta powtarzalność oraz ograniczenie głównych ról do zaledwie trzech (Nietoperza, kamerdynera i komisarza) mocno dają o sobie znać. Brak tu drugiego planu, brak życia w tym ośmiomilionowym mieście. Czy Alfred nie robi nic poza czekaniem na swojego pracodawcę? Czy Wayne nie ma żadnych zobowiązań i gdy nie śpi, to non-stop chodzi przebrany za Nietoperza? Czy wszystkie przestępstwa w Gotham dotyczą tylko tej jednej sprawy?
Wizualnie również nie jestem zachwycony. Z jednej strony bardzo podobała mi się cienka kreska na rysowanych twarzach oraz starannie przemyślane i konsekwentnie prezentowane, cios po ciosie, sceny walk. Z drugiej, szacie graficznej brakuje mroku. Nawet gdy dana scena toczy się w nocy, wszystko bardzo dobrze widać, jest sporo światła i jasnych kolorów.
Mieszane odczucia mam również względem designu niektórych elementów. O ile Batmobil – ewidentnie inspirowany autem, którym poruszał się Ben Affleck w produkcjach Zacka Snydera – prezentuje się dobrze (lepiej od filmowego), grota również, tak już strój Nietoperza pozostawia wiele do życzenia. Brak czarnych „gatek” zawsze sprawia, że czegoś mi w nim brakuje. Potęguje to też wrażenie obcowania z pidżamą nawet, gdy Bruce wkłada kuloodporny kombinezon. Gordon z kolei czasami bardzo przypomina Gary’ego Oldmana z Batmanów Nolana, innym razem w ogóle.
Wykorzystano tu też jeden rzadko spotykany zabieg, a mianowicie brak wyrazów dźwiękonaśladowczych. Gdyby prace Bryana Hitcha zrobiły na mnie piorunujące wrażenie pewnie bym to docenił, ale jako że nie jestem przekonany, co do szaty graficznej, to i ten brak zaliczam na minus. Bez „BLAM!”, „TRACH!” i „KA-BOOM!” jakoś mniej komiksowy jest to komiks. Trochę jakbym oglądał film bez dźwięku.
Wyjątkowo nie mogę pochwalić polskiego wydania. Ze względu na formę, w jakiej przyjęło się u nas publikować komiksy spod szyldu DC Black Label, Grób Batmana to klasyczna matowa okładka z połyskującym Batmanem w locie i nagłówkiem „NAJLEPSZY DETEKTYW NA ŚWIECIE POGRZEBANY ZA ŻYCIA” z tyłu. W oryginalnym wydaniu na połyskującą okładkę (z inną grafiką) dodano jeszcze obwolutę. I na niej połyskujących elementów było znacznie więcej (tytuł na froncie z otaczającym go symbolem).
Ponadto, oryginał wydany był na porządnej jakości papierze offsetowym, a u nas Egmont standardowo skorzystał z papieru kredowego, co jako fan offsetu mocno mnie rozczarowało. W załączonych materiałach dodatkowych na końcu albumu brakuje też jednej strony ze szkicami obecnej w amerykańskim wydaniu. Trudno było mi również przegapić wpadkę z nazwaniem rozdziału piątego rozdziałem czwartym:


Po Grób Batmana sięgnąłem ze sporym opóźnieniem i zrobiłem to głównie dlatego, że potrzebowałem dobrać coś do koszyka dla darmowej wysyłki. Pod tym względem spełnił swoją rolę, ale już jako lektura był co najwyżej przeciętny. Trudno mi zarekomendować ten tytuł, a dla osób posługujących się językiem angielskim zdecydowanie poleciłbym oryginalne wydanie.
Ocena: 3 nietoperki

Recenzował: Juby
Wydanie powstało na podstawie komiksu: THE BATMAN’S GRAVE: THE COMPLETE COLLECTION.









