Forum

Już wkrótce
  • Batman Black & White. Nigdy po trupie - 23 Wrz 2020,
  • Batman Black & White. Wieczna żałoba - 23 Wrz 2020,
  • Batman – Ostatni rycerz na Ziemi, tom 1 - 30 Wrz 2020,
  • Liga Sprawiedliwości – Szósty wymiar, tom 4 - 07 Paź 2020,

Produkcja “The Dark Knight Rises” trwa już od kilku miesięcy, ale do tej pory udostępniono tylko trzy oficjalne materiały promujące film: zdjęcie Bane’a, zwiastun, oraz zdjęcie Catwoman. Fakt, że dużo scen kręconych jest w takich miastach jak Pittsburgh czy Los Angeles sprawia natomiast, że do sieci przedostaje się wiele zdjęć i filmików z planu. Na najnowszych takich materiałach można obejrzeć jak nowy, latający pojazd Batmana prezentuje się w nocy na niebie Los Angeles.
Czytaj dalej

NIGHTWING #1

Tytuł historii: Welcome to Gotham
Miesiąc wydania (okładka): Listopad 2011 (USA)
W sprzedaży od: 21.09.2011 (USA)
Scenariusz: Kyle Higgins
Rysunki: Eddy Barrows
Okładka: Barrows, Reis, Mayer
Kolor: Rod Reis
Tusz: Jp Mayer
Liternictwo: Carlos M. Mangual
Ilość stron: 32

Twoja ocena:

GD Star Rating
loading...

Dick Grayson będzie musiał ponownie zmierzyć się z tragicznymi wspomnieniami z przeszłości, gdy w Gotham ponownie pojawia się cyrk Haleya, w którym to wraz z rodzicami występował. Spotka wtedy swoich starych przyjaciół jak i wrogów.

Dick Grayson patroluje ulice Gotham w stroju Nightwinga, jednocześnie wspominając ostatni rok, kiedy pełnił rolę Batmana. Dochodzi on do wniosku, że doświadczenie to uczyniło go silniejszym i pozwoliło lepiej zrozumieć samego siebie, ale jednocześnie peleryna Mrocznego Rycerza stanowi wielki ciężar. Rozmyślania te przerywa mu uzbrojony w noże psychopata, mordujący pasażerów miejskiej kolejki, jednak Dick bez problemu rozprawia się z nim w kilka sekund. Jednocześnie stwierdza on, że choć Gotham stało się gorsze niż kiedykolwiek, to nie ma w nim już niczego, co potrafi go przerazić… A raczej nie było.

Do miasta przybywa Cyrk Halley, miejsce gdzie się wychował i gdzie stracił rodziców. Grayson wspomina, że zdarzało mu się odwiedzać cyrk w innych miastach, jednak nigdy wcześniej w Gotham.

W międzyczasie, do miasta nocnym autobusem przybywa enigmatyczny mężczyzna, nawet w ciemnościach noszący przeciwsłoneczne okulary. Zauważa go dwóch drobnych przestępców, jednak próba rozboju kończy się dla nich ciężkim pobiciem. Enigmatyczny mężczyzna stwierdza, że zawsze lubił Gotham i poprawia okulary, odsłaniając czarne oczy o białych tęczówkach.


Rano Dick budzi się w swoim mieszkaniu, w myślach rozważając różnice między sobą i swoim mentorem, w międzyczasie przegryzając “śniadanie” składające się z garści płatków śniadaniowych. Jednak patrząc na widoczny z okna namiot cyrku, Dick dochodzi do wniosku, że podobnie jak Bruce boi się spotkania z przeszłością. Jakiś czas później zdobywa się on na odwagę i idzie do cyrku, ku radości swoich starych znajomych, a zwłaszcza dawnej sympatii, akrobatki o imieniu Raya. Poznaje też nowego członka grupy, o imieniu Marc, który już na wstępie składa mu nieco niezdarne kondolencje z powodu śmierci rodziców. Chcąc zatrzeć złe wrażenie proponuje on Graysonowi kilka ćwiczeń na trapezie, a ten po namowach ze strony przyjaciół w końcu się zgadza. Dick świetnie sobie radzi, jednak w pewnym momencie świadomie popełnia błąd, chcąc ukryć swoje umiejętności. Doświadczenie to przypomina mu o wszystkich dobrych chwilach, jakie spędził w cyrku i dochodzi do wniosku, że niepotrzebnie bał się tam powrócić. Dlatego też wraca do domu w doskonałym nastroju, snując plany odnowienia znajomości z Rayą. Niestety nastrój pryska, kiedy niespodziewanie atakuje go zamaskowany człowiek w czarnozielonym kostiumie, uzbrojony w metalowe ostrza, zamocowanych na przedramionach. Jednak chwilę później pojawiają się policjanci i udowadniając obycie z dziwnymi przestępcami, bez ceregieli otwierają ogień, dając Dickowi czas na przebranie się w kostium. Jednak w międzyczasie napastnik zabija stróżów prawa i ucieka widząc Nightwinga. Dick z zaskoczeniem zauważa, że zabójca jest szybszy i sprawniejszy od niego, jednak nie poddaje się i kontynuuje pościg. Walka przenosi się na dach, gdzie Nigthwing próbuje wydobyć od napastnika, dlaczego ten chciał go zabić. Tajemniczy zabójca krzyczy, że Dick Grayson to największy morderca w Gotham, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy. Nasz bohater jest tym na tyle zaskoczony, że traci koncentrację i zostaje ranny w twarz oraz nabiera się na podstęp, na skutek którego spada z dachu i łamie sobie kilka żeber. Leżąc bezbronny, ze stojącym nad sobą wrogiem, Dick dochodzi do wniosku, że jego życie wcale nie jest takie wspaniałe, jak mu się zdawało…

Autor: Guyver87

Podobnie jak wielu fanów tej postaci byłem oburzony tym, że po reboocie Dick Grayson wraca do roli Nightwinga, uznając to za swego rodzaju “zdegradowanie” po pozycji Batmana. Jednak okazuje się, że jest znacznie lepiej niż się spodziewałem. Dick nadal jest twardym, zdecydowanym bohaterem, ale jak sam stwierdza, rola Nightwinga pozwala mu “być sobą”. Poza tym dzięki swojej poprzedniej roli lepiej zrozumiał Bruce’a, jak i własne słabości. Wątek konfrontacji Graysona z przeszłością i odnowienie dawnych przyjaźni także wypada bardzo dobrze, a przy okazji otwiera sporo nowych możliwości dla scenarzystów (chociażby wątek z Rayą). Stosunkowo najsłabiej wypada wątek tajemniczego zabójcy, ale w sumie to nic dziwnego, skoro jest najmniej rozwinięty i zajmuje raptem pięć stron. Jednakże słowa nowego wroga Nightwinga mogą wskazywać na to, że wątek poruszony w Batman #1 nie ograniczy się tylko do tytułu o Mrocznym Rycerzu… Miło, że twórcy poszczególnych serii o “rodzinie” Batmana bliżej ze sobą współpracują. A przecież kiedyś nie zawsze tak było… Fabuła i dialogi są dobre, podobnie jak rysunki, doskonale oddające dynamikę scen walki i podkreślające klimat. Właściwie moim jedynym “ale” do rysunków jest fakt, że w niektórych scenach soczewki maski Nightwinga są czerwone, a w innych białe. Nie wiem, czy to świadomy zabieg, czy błąd osoby odpowiedzialnej za kolory, ale skoro jedyny minus, jaki znalazłem w tym numerze, opiera się głównie na moim marudzeniu, to chyba tylko dobrze o nim świadczy. Pozostaje mi tylko polecić Nightwing #1 wszystkim fanom tej postaci i mieć nadzieję, że seria utrzyma poziom.

Ocena: 5 nietoperków

Autor: Guyver87

| 2011 | 2012 | 2013 |


NIGHTWING #1

Tytuł historii: Welcome to Gotham
Miesiąc wydania (okładka): Listopad 2011 (USA)
W sprzedaży od: 21.09.2011 (USA)
Scenariusz: Kyle Higgins
Rysunki: Eddy Barrows
Okładka: Barrows, Reis, Mayer
Kolor: Rod Reis
Tusz: Jp Mayer
Liternictwo: Carlos M. Mangual
Ilość stron: 32

Streszczenie i recenzja


Poprzednia Strona

Miło nam jest poinformować, iż dzisiejszego dnia na BatCave został uruchomiony (po bardzo wielu trudach i różnych długości opóźnień) nowy, odświeżony dział publicystyczny o nazwie Komiksowy zaułek. Aby dowiedzieć się, czego możecie po nim oczekiwać, wystarczy udać się pod ten link lub wybrać Komiksowy zaułek z menu. W pierwszym wpisie znajdziecie relację oraz galerię z MFKiG 2011.

Na stronę trafił również krótki wywiad z Brianem Azzarello, który przeprowadziliśmy na wspomnianym już MFKiG 2011. Znajdziecie go tutaj, lub w dziale Wywiady w menu KOMIKS.

Dzisiejszego dnia został również opublikowany nowy odcinek BatCave Tube, który, jak się pewnie domyślacie, dotyczy MFKiG 2011. Serdecznie zapraszamy do oglądania! Czytaj dalej

   WYWIAD Z BRIANEM AZZARELLO – 01.10.2011

Podczas 22. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier redakcja BatCave miała okazję na przeprowadzenie krótkiego wywiadu z Brianem Azzarello, który był jednym z gości festiwalu. Z okazji jego przybycia w Polsce ukazał się album „Joker”, do którego napisał scenariusz.

Wersja polska:

Kelen: W Polsce miała właśnie miejsce premiera albumu “Joker”, do którego napisałeś scenariusz. Czy mógłbyś opisać jak przebiegał proces realizowania tego komiksu i skąd się wziął pomysł na taki sposób przedstawienia Jokera?

Brian Azzarello: Wszystko zaczęło się w 2006, może 2005 roku. Pomyślałem, że Joker stał się pewnego rodzaju antybohaterem. Fani naprawdę go lubili, przez co stracił, moim zdaniem, pazur i to, co go określało. Kiedy usiedliśmy razem z Lee, stwierdziliśmy: “Joker musi być postacią tego typu, na widok której wszyscy mają ochotę zesrać się ze strachu, ponieważ nie wiedzą co zrobi.”

K: Czy to prawda, że pierwotnie „Joker” miał być miniserią?

A: Tak, miał być wydany podobnie do komiksu „Lex Luthor: Man of Steel”, który był miniserią. Podczas tworzenia „Jokera”, Lee powiedział: „Marzy mi się komiks w twardej oprawie. Naprawdę chciałbym wydać komiks w twardej oprawie, dlaczego po prostu o to nie spytamy?”. No i spytałem Dana [Didio – przyp. Kelen]: „Czy możemy to wydać w twardej oprawie?”.

K: Stroną graficzną zajął się Lee Bermejo, z którym pracował pan wcześniej między innymi przy „Lex Luthor: Man of Steel”. Co sądzi Pan na temat jego prac?

A: Są wstrętne (śmiech). Sądzę, że są świetne. Fantastyczne! Dlatego wciąż z nim współpracuję. Na święta wydaje swój nowy komiks, który sam napisał i narysował – „Batman Noel”. Jest piękny. Boże, jak tylko go zobaczycie…

K: Jesteś również znany z częstej pracy wraz z Eduardo Risso,…

A: Kim? (śmiech)

K: …chociażby przy Twoim słynnym komiksie „100 Naboi”. Mógłbyś opowiedzieć jak wygląda Twoja więź z Risso na płaszczyźnie scenarzysta-rysownik?

A: Jak wygląda? Jak dla mnie, to dobrze (śmiech). To ty powinieneś mi to powiedzieć. Wiesz, znamy się już 10 lat. To coś, co po prostu robimy. Druga natura.

K: Całkiem niedawno w uniwersum DC trwało wydarzenie „Flashpoint”, w którym również dołożyłeś swoich kilka groszy tworząc miniserię „Batman: Knight of Vengeance”. Czy mógłbyś powiedzieć jak bardzo wolną rękę miałeś przy tworzeniu Batmana w takiej rzeczywistości?

A: Jedyne, co DC Comics chciało to to, aby Batmanem był Thomas Wayne. Cała reszta należała do mnie.

K: Skąd wziął się pomysł na Jokera z tej rzeczywistości?

A: To było po prostu… logiczne, wiesz? Ktoś dał mi znać, że edytor „Flashpointu” powiedział: „No tak, chcemy, aby Thomas Wayne był Batmanem i zrobimy też komiks o Jokerze…” – nie pamiętam już o czym miał być ten drugi, ale o niego też mnie poprosili. Spytałem więc: „Bruce zostaje zastrzelony w alejce?”, „Tak, Bruce i Martha giną, a Thomas przeżywa”. Na co odpowiedziałem: „Tracicie tutaj ogromną okazję. Tylko Bruce ginie. Możesz użyć tego wydarzenia do stworzenia obu tych postaci.”, po czym dodałem „…hej, to świetny pomysł!”.

K: Czy Batman z tej rzeczywistości zasługuje na więcej historii do opowiedzenia?

A: Czy zasługuje? Tak. Czy je dostanie? Nie.

K: To dosyć smutne.

A: Tak właściwie, to sądzę, że Thomas jest dużo bardziej interesującą postacią niż sam Bruce.

K: Możesz nam powiedzieć, co się stało z miniserią “Batman: Europa”? Została anulowana, czy też może nie wolno Ci o niej mówić na chwilę obecną?

A: Następne pytanie (śmiech).

K: W porządku. Napisałeś jeden scenariusz do antologii „Batman: Gotham Knight”. Co sądzisz na temat tego filmu animowanego oraz stylu animacji, jaki został wykorzystany do segmentu, do którego napisałeś scenariusz?

A: O tak, styl, który trafił się mojej historii był fantastyczny. Byłem bardzo zadowolony z efektu. Miałem niezłą frajdę przy pisaniu scenariusza.

Lecz moment, w którym się to potoczyło nie był najlepszym. Wybierałem się właśnie na tydzień do Barcelony, przed tamtejszym konwentem. Miały to być wakacje, spędzone razem z moją żoną Jill. Zadzwonili do mnie w poniedziałek poprzedniego tygodnia i zaoferowali robotę, dodając: “Musimy wiedzieć do jutra, czy ją chcesz”. Musiałem podać im zarys historii, więc po rozmowie z Davidem Goyerem, Johnem Nolanem i Gregiem Novekem, powiedziałem “Ok, to jest to, co zamierzam zrobić”. “W porządku, zatrudnimy cię. Potrzebujemy gotowy scenariusz do końca tygodnia” – odpowiedzieli. Cóż… o samej Barcelonie nie mogę Ci już więcej powiedzieć. Miałem ładny pokój w hotelu i by było to na tyle (śmiech).

K: Obecnie pracujesz przy serii „Wonder Woman”. Jak się pan czuje w roli scenarzysty postaci kobiecej?

A: Dobrze (śmiech). Już to kiedyś robiłem. W końcu Dizzy była jedną z głównych bohaterek w „100 Nabojach”. Czuje się też dobrze z postaciami brytyjskimi (śmiech). To samo z Afroamerykanami (śmiech). Więc z kobietami nie mam również problemu.

K: Co sądzisz o odświeżeniu uniwersum DC?

A: Co sądzę? Myślę, że póki co, osiągnęło sukces. Zamierzenia się sprawdziły. Pojawili się nowi czytelnicy w sklepach z komiksami, komiksy sprzedają się jak nigdy przedtem. Granica została przekroczona, co było według mnie dobrym posunięciem. Sądzę, że za kilka miesięcy zobaczymy, które z tych komiksów osiągną sukces, które nie, które będą po prostu w porządku, a które po prostu odpadną. To był dość odważny krok i sądzę, że dzięki temu pomysłowi, przemysł stał silniejszy.

K: Masz swojego ulubieńca spośród 52 nowych serii? Oczywiście, poza swoją.

A: O ty sukinsynie (śmiech). Ciężko mi powiedzieć, bo nie przeczytałem wszystkich… Lecz z tych, których miałem okazję, bardzo spodobał mi się „Animal Man”. To chyba mój ulubieniec spośród nich wszystkich. Mogę dać kilka odpowiedzi?

K: Tak.

A: „Animal Man” był świetny, spodobał mi się „Swamp Thing”, „Green Lantern” był bardzo dobry, polubiłem „Hawk and Dove”, „Stormwatch” był dobry… Cóż, te mi się podobały. Wiesz, podoba mi się też sam pomysł i kierunek, w którym idą. Za dużo tych serii do lubienia, prawda? Szczególnie dla mnie, nie powinno mi się podobać tyle rzeczy… Cofam wszystko, co powiedziałem. Podobała mi się tylko „Wonder Woman”. Cała reszta to gówno (śmiech).

Wersja angielska:

Kelen: Your graphic novel “Joker” from 2008 has just been released in Poland. Could you tell us about your idea of Joker as a character in this graphic novel and about creating process of this comic book?

Azzarello: That came out of the fact that, I think, at the time when we started, at which was probably 2006, maybe 2005, I thought that Joker had become kind of an anti-hero. The fans really liked him and I thought that took away a lot of that character’s edge and what he was supposed to be. So, when Lee and I sat down to do this, it was like “He needs to be that character – when he walks into a room, everybody is just ready to shit themselves, because they don’t know what is he going to do”.

K: Is it true it was intended to be released as a miniseries at the beginning?

A: Yes, it was supposed to be released similarly to “Lex Luthor: Man of Steel”, which was a miniseries first. So that’s the way we were constructing it and then Lee said: “I wish I could get a harcover. I really wanna do a hardcover, why won’t just ask?”. So I just, you know, talked to Dan and just said “Can we release this as a hardcover?”.

K: Lee Bermejo, with whom you worked earlier, for example on “Lex Luthor: Man of Steel”, provided art for “Joker”. What do you think about his work?

A: Oh, it’s lousy (laughs). I think it’s great. It’s fantastic! That’s why I worked with him over and over again. You know, we’re, like, working together now. He’s got a new thing coming out by himself, that he has written himself for Christmas. It’s called “Batman Noel”. It’s beautiful. Oh my God, when do you guys will see that?

K: You are also known for co-working with Eduardo Risso…
A: Who? (both laughs)
K: …mostly because of “100 Bullets”. Can you tell us how does your “bond” with Mr. Risso looks from the level of the writer and the artist?

A: How does it look? Looks good to me (laughs). I don’t know, you’re supposed to tell me that. I mean this, we know the other for 10 years, you know. That’s now is just what we do. It’s second nature, you know.

K: Few months ago there was this big event in DC Comics called “Flashpoint”, in which you have contributed making miniseries “Batman: Knight of the Vengeance”. Did DC Comics allow you one free rein in making Batman in this reality?

A: The only thing DC Comics came to me with was they wanted Thomas Wayne to be Batman. Everything else – that’s all me in the warm-up.

K: How did you get the idea of Flashpoint’s universe Joker?

A: It just was…logical, you know? One was talking that the Flashpoint’s editor is like “Oh well, we want Thomas Wayne to be Batman and we’re gonna do a Joker book too…”- which I forgot what it was going to be about, because they were asking me about that and I said “So, what…Bruce got shot in the alley?” and he says “Yeah, Bruce and Martha were killed in the alley and Thomas got out” and I said “You are missing a big opportunity here. Just Bruce dies. You can use that event to create both of these characters.” and then I said “…hey, that’s a good idea!”.

K: Do you think that this version of Batman deserves more stories to tell?

A: Does he deserve it? Yes. Will he get it? Nope.

K: That’s sad.

A: I actually thought Thomas is something that’s a little bit more interesting than Bruce, I think.

K: Can you tell us what happened to the miniseries “Batman: Europa”? Is it canceled or are you just not allowed to speak about it at this moment?

A: Next question (laughs).

K: All right. You had written one scenario for “Batman: Gotham Knight” animated movie. What do you think about this whole project and did you enjoy the animation style that was used in the segment you have written?

A: Oh yeah, I thought the animation style that we had was fantastic. It was really good. I was very, very happy with that. It was fun to do.

What I had to do wasn’t the best at time. I was going to spend a week in Barcelona, before the Barcelona convention. It was going to be a holiday and Jill, my wife, was going. They called me the week before, like on Wednesday. I was leaving on…Monday, I think it was. They called me on Wednesday and offered me a job and said “We’ve gotta know by tomorrow if you wanna do it” and they wanted a pitch from me, so then I talked to David Goyer and John Nolan and Greg Novek at that time and, you know, I said “Ok, this is what I would want to do” and they said “Yes, we’ll hire you. We need it at the end of the next week.”. So…I can’t tell you much about Barcelona, I had a nice hotel room, that’s about it (laughs).

K: At the present you are working on “Wonder Woman” series from the new DC universe. How do you feel about writing main female character?

A: I’m fine (laughs). I think I’ve done it before. Dizzy was one of the main characters in “100 Bullets”, so I can do it. I can write British characters, too (laughs). And I’m pretty good with African-american characters, too (laughs some more). So, the women are OK, as well.

K: What do you think about this whole DC universe reboot project?

A: What do I think about it? I think so far it’s been very successful. It’s done what it was supposed to do. It’s driven new readers at the comic shops, the books are selling like they have never sold in years. It is kinda cross the line thing, which is great. I think in the few months things will shake out, some of them will be successful, some of them will be…OK, and some of them will fail. It was a bold thing to do and I think the industries are a lot healthier right now, because DC decided to do this.

K: Do you have your favorite comic book from the new 52 series from DC?…Besides of yours, of course.

A: Oh, you son of the bitch (both laughing). I haven’t read them all, so I can’t say…Of what I’ve read I’ve liked “Animal Man” a lot. That was probably the one that I really enjoyed. Can I give you more than one answer?

K: Yeah.

A: I think “Animal Man” was very good, I’ve liked “Swamp Thing”, I thought “Green Lantern” was really good, “Hawk and Dove” – I really liked, “Stormwatch” was good…So…I like them, you know. I like the idea, I like the direction they’re going. That’s too many to like, isn’t it. Especially from me, I wasn’t supposed to like that many things…I take it all back. I only liked “Wonder Woman”. The rest of it is shit (laughing).

Wywiad z Brianem Azzarello przeprowadził: kelen
Transkrypcję wykonała: Kasumisty

 

| START | ARCHIWUM WPISÓW | GALERIE |



1, 2 i 3 października 2010 roku to dni, które na długo zostaną w mojej pamięci. Chodzi oczywiście o Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier, którego 21. edycja odbyła się właśnie w tym terminie. Jest on dla mnie wyjątkowy, gdyż okazał się moim pierwszym tego typu. Ba! Pierwszy raz uczestniczyłem w tak wielkim i ważnym wydarzeniu komiksowym. Dlatego też z wielkim zapałem chciałbym podzielić się z wrażeniami pobytu w Łodzi.

Dzień pierwszy – Piątek

Z domu wyruszyłem już po piątej, aby udać się do Katowic. Tam z kolei wsiadłem w pociąg, który dowiózł mnie prosto do Łodzi. Gdy dotarłem już na miejsce, rozpocząłem poszukiwania schroniska, w którym miałem spędzić pierwszą noc. Podczas spacerowania po mieście nie zauważyłem znaczących różnic w wyglądzie Łodzi i większości miast ze Śląska, więc praktycznie czułem się jak u siebie. No i odnalazłem w końcu schronisko, gdzie mogłem odpocząć kilka godzin. Czekałem tam na kolegę Marcina (któremu przy okazji dziękuje, bo to właśnie dzięki niemu miałem gdzie spędzić noc z piątku na sobotę), z którym wyruszyliśmy później na wernisaże. Dotarliśmy do głównego budynku ŁDK-u, gdzie mieściła się wystawa prac konkursowych. Znajdowało się tam wiele ciekawych plansz komiksowych, na których mogłem zobaczyć znane mi nazwiska oraz te zupełnie nowe. Moim faworytem był “Rozczarowany ołówek” – Predator + “Zaczarowany ołówek”. Kto widział, ten wie, o co chodzi. Od momentu wkroczenia do ŁDK-u poczułem również niesamowitą atmosferę tego festiwalu. Bałem się, że będzie mi trochę sztywno ze względu na to, że prawie nikogo nie znałem, a na festiwal przybywa wielu tych samych ludzi, którzy dobrze się ze sobą znają. Moje obawy zostały szybko rozwiane – w bardzo krótkim czasie zacząłem poznawać bardzo wielu nowych ludzi, w tym tych znanych mi z publikacji w internecie i nie tylko. Po przejrzeniu prac konkursowych, udałem się kilka minut przed 17:30 na wystawę Śledzia, do której prowadziły… śledzie. Naklejone na budynku i drodze doprowadziły mnie do wernisażu autora “Osiedla Swobody”, gdzie z wielkim zapałem rozpocząłem przyglądanie się skończonym ilustracjom, jak i interesującym szkicom. Po kilku minutach na miejsce dotarł sam twórca wraz z prowadzącym, który powiedział kilka słów na temat galerii, a następnie głos zabrał również Śledziu. Następny cel – Eternity Group. Odbywały się tam wystawy m.in. belgijskiego komiksu oraz Przemysława Truścińskiego. Ilustracje były przedstawione w dość specyficznych warunkach, co tworzyło bardzo niesamowity klimat (no i świeczki jako oświetlenie!). W jednym punkcie znalazły się nawet ogromne plansze zajmujące sporą część ścian. Powoli zbliżała się godzina… może 22? W każdym razie nadszedł czas, aby udać się na spożycie kolacji w zacnym lokalu jakim jest McDonald’s i skorzystać z kuponów promocyjnych. Przy okazji ponownie miałem okazję poznać nową osobę, tym razem z forum Gildii. Po spożyciu posiłku i przedyskutowaniu ze znajomymi różnych tematów komiksowych i niekomiksowych, udałem się ze współlokatorami do schroniska młodzieżowego. Pierwszy dzień MFK minął, byłem nim bardzo zachwycony. Według słów moich towarzyszy, piątki festiwalu zazwyczaj są mało ciekawe, jednakże stwierdzili, że ten był wyjątkowo dobry i było obecnych sporo ludzi.

Dzień drugi – Sobota

Nadszedł ranek i czas aby wymeldować się ze schroniska. Odbyło się to bez żadnego problemu i wyruszyłem z towarzyszami do ŁDK-u, żeby zostawić torbę w szatni i udać się jak najwcześniej na giełdę, aby sprawdzić czy przypadkiem na którymś stoisku nie znajdziemy “Osiedla Swobody”… Jak niektórzy pamiętają, w ten dzień rozdawałem również DVD z Batmanem dla czytelników BatCave. Miałem obawy, że ciężko będzie mi się “pozbyć” płyt, ale myliłem się. Tuż przed wejściem do ŁDK-u, koło godziny 9:00, zdążył mnie już “zaczepić” pierwszy czytelnik! Okazało się również, że osoba ta prowadziła jeden z paneli na Manga Corner, na który zostałem zaproszony. Niestety, nie byłem w stanie tam przybyć, więc bardzo przepraszam za brak mojej osoby na panelu i obiecuję się zrewanżować następnym razem. W każdym razie, po kilku chwilach udałem się do Textilimpeksu (cholera, ani razu nie potrafiłem wymówić tej nazwy poprawnie z pamięci!). Gdy zobaczyłem rozkładające się stoiska, moje nerdowskie serce zaczęło bić szybciej. Nie mam pojęcia, jak wyglądało to na poprzednich edycjach, ale tu byłem całkowicie zszokowany obecnością tak dużej ilości sprzedawców i komiksów. Już wtedy stwierdziłem, że pewnie wydam tyle pieniędzy, że nie wystarczy mi potem nawet na jedzenie (…co faktycznie się stało pod koniec dnia). Jeśli miałbym wymienić stoisko, które zrobiło na mnie największe wrażenie, to z pewnością jako pierwsze wymieniłbym sklep Multiversum – masa albumów, zeszytów i akcesoria komiksowe – istny raj. Powoli zacząłem swoje zakupy – trzeba było w końcu zabić czas, bo Breyfogle miał przybyć dopiero za półtorej godziny. Koledzy jednak radzili mi zaklepać sobie miejsce dużo wcześniej, gdyż sytuacja może potem wyglądać nieciekawie. Koło godziny 10:30 udałem się na miejsce, w którym rysownik Batmana miał rozdawać autografy. Na miejscu znajdowała się już mała, 2-3 osobowa grupka, z którą oczywiście nawiązałem kontakt. Rozpoczęły się dyskusje na temat tego, co przynieśliśmy do podpisu i o innych rzeczach związanych z festiwalem. W tym samym czasie grupka zaczęła się powiększać. Nagle zawył alarm przeciwpożarowy (ponoć ktoś się zapomniał i zapalił), który przez długi czas denerwował uszy uczestników. W czasie oczekiwań kilkakrotnie wyruszałem z aparatem, aby uchwycić co się dzieje na terenie budynku. Podczas jednego z takich spacerów miła i ładna pani zaprowadziła mnie do stoiska “nowej, polskiej serii komiksowej”. Zaintrygowany od razu się tam udałem. Niemożliwe! Nowa seria w formie zeszytu za… 5 zł! Kupiłem od razu swój egzemplarz, do którego dostałem jeszcze gratis długopis i kubek. “Henryk Kaydan”, bo tak nazywa się owa seria, zapowiada się na naprawdę dobrze i serdecznie ją polecam. Jakub Martewicz, autor komiksu, okazał się bardzo sympatyczną i wesołą osobą, z którą bez problemu nawiązałem kontakt. Ze stoiska (które potem jeszcze kilkakrotnie odwiedziłem w tym i następnym dniu) odszedłem z podpisanym komiksem i rysunkiem Henryka Kaydana w stroju Batmana. Po kilku spacerach po giełdzie (w tym czasie udało się rozdać wszystkie DVD!) pomyślałem, że dobrze by było już na stałe usadowić się w kolejce i poczekać na przybycie Breyfogle’a. Gdy wróciłem na miejsce, moim oczom ukazała się ogromna kolejka i z przerażeniem pobiegłem sprawdzić, czy przypadkiem się nie spóźniłem. Całe szczęście dotarłem idealnie na czas, gdyż Norm ledwo co przyszedł. Z uśmiechem od ucha do ucha obserwowałem jak rysownik przygotowuje swoje narzędzia pracy. Breyfogle, podczas podpisywania i rysowania rysunków, zamienił zawsze kilka słów, podał rękę, podziękował za spotkanie i dawał swoją podpisaną wizytówkę. Szybko nadeszła moja kolej – zdobyłem swoje autografy oraz rysunek. Oczywiście nie obeszło się bez zdjęcia z rysownikiem. Szczęśliwy ze spotkania powoli zacząłem się zbierać z miejsca. W tym czasie mogłem poznać również kilka osób z ekipy DC Multiverse – Dameksa oraz Kolasa. Lada chwila również rozpoczynała się dyskusja o Jokerze w budynku ŁDK-u, dlatego też zacząłem zmierzać w tym kierunku. Do rozpoczęcia zostało jeszcze trochę czasu, a przed salą mogłem spotkać resztę ekipy DC Multiverse i nie tylko. Przywitałem się również z Bartkiem Józefiakiem ze studenckiego radia ŻAK, który prowadzi komiksową audycję “Kraina Snów”. Jakimś cudem ekipa DCM postanowiła mnie nie wieszać i dlatego też kilka minut przed 13:00 udałem się do sali 221. Dyskusja rozpoczęła się – sala prawie w całości wypełniona. Przez godzinę goście mogli dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat Księcia Zbrodni. Osobiście nie dowiedziałem się nic nowego, ale kompletnie rozłożyła mnie informacja o tym, że patroszenie ryb znajduje się trzykrotnie na liście najśmieszniejszych rzeczy dla Jokera. Podczas spotkania naturalnie padło kilka pytań z publiczności. Odbył się również konkurs, w którym do wygrania był komiks “Joker” oraz plakat złoczyńcy z “The Dark Knight”. Po skończonej dyskusji szybkim krokiem udałem się do “Dużego Kina” na panel dyskusyjny z Normem Breyfoglem. Ponownie natknąłem się na znajomych oraz udało mi się spotkać po raz pierwszy z Maikiem. Atrakcja była prowadzona przez Michała “Chudego” Chudolińskiego, byłego redaktora BatCave, a obecnie piszącego m.in. dla KaZetu. Mimo kilku trochę dziwnie dobranych pytań, bardzo miło słuchało się wypowiedzi Breyfogle’a, który sporo mówił o swojej pracy, projektach oraz o tym, jak stracił pracę (z uśmiechem dodał, że stało się to w tym samym okresie, co wydarzenia z 11 września). Po godzinie opuściłem kino i udałem się do strefy z autografami, aby zdobyć rysunek od Mawila, a po drodze spędziłem jeszcze kilka chwil na wystawie prac pt.: “Polska manga”. Mimo niewielkiej kolejki, szła ona potwornie wolno. W tym czasie zdążyłem coś przegryźć i wypowiedzieć się w radiu ŻAK (w innym budynku!), które organizowało audycję na żywo z festiwalu. Po dwóch godzinach i zaklepaniu kolejki udało mi się w końcu dostać do niemieckiego rysownika. Moja cierpliwość została wynagrodzona, gdyż dostałem prześliczny rysunek Mawila w moim egzemplarzu “Benda”. Następny cel: panel dyskusyjny z Normem Breyfoglem. Przed tym jednak udałem się do Śledzia po kilka autografów (tak jak sądziłem, fajnie zareagował, jak wyciągnąłem pierwszy numer “Mix komiksu”, w którym rysował “Zefira”). Nadeszła godzina17:30. Rozmowę z Normem ponownie prowadził Chudy. Podczas dyskusji, w której kilkakrotnie wzięła udział publiczność, można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, a także bardzo trafnej uwagi rysownika na temat internetu (“It’s full of trash”). Breyfogle wspomniał również, że bardzo chciałby zobaczyć Anarky’ego w filmie aktorskim. Spotkanie dobiegło końca – ludzie się rozchodzą, a ja zamieniam jeszcze kilka słów z Chudym. Pojawia się też Jarek Obważanek (założyciel WRAK-u), który robi zdjęcie grupowe, na którym i ja jestem uwieczniony. Teraz tylko czekam na Bartka Józefiaka i jego partnerkę, którzy zaproponowali mi nocleg. Po godzinie 19:00 udaje się z nimi do Pabianic. I w ten sposób kończy się dla mnie największy i najważniejszy dzień festiwalu.

Dzień trzeci i ostatni – Niedziela

Z samego rana wraz z Bartkiem Józefiakiem udajemy się do Łodzi. Bartek zaprasza mnie również do wywiadu z Normem Breyfoglem, który ma odbyć się o 10:00 w ŁDK-u, a obecny ma być również Damex. Docieramy na miejsce kilka minut przed 10:00 i spotykamy się w trójkę przed pokojem, w którym ma zostać przeprowadzony wywiad. Na miejsce przybywa Breyfogle. Wchodzimy do sali i przygotowujemy się. Norm dostaje specjalny prezent od redakcji DCM (a sam również ma na sobie koszulkę, którą dostał dzień wcześniej od tejże ekipy). Zaczyna się rozmowa, która trwa około 30 minut. Jej fragmenty będziemy mogli przedstawić wam w najbliższym czasie. Zdradzę tylko, że Norm opowiada m.in. o swoim wymarzonym komiksie z Batmanem, w którym stworzyłby nie tylko rysunki, ale także scenariusz. Spotkanie się kończy, robimy kilka pamiątkowych zdjęć i ruszamy dalej. Udaję się po raz ostatni na giełdę, gdzie czeka na mnie ogromna niespodzianka. Stoisko sklepu Multiversum – “PROMOCJA! U nas 1 dolar = 1,50 zł”. Coś genialnego, kto by się nie skusił?! Od razu podbiegłem i zacząłem szukać interesujących mnie albumów. Wygrzebałem w końcu “Nightwing: The Great Leap”, za którego dałem równiutkie 30 zł. Do tego doszedł też jeden zeszyt za 1,50 zł. I jak tu nie kochać takich stoisk? Po kilku chwilach spotykam ponownie ekipę DCM, która czeka na przybycie Breyfogle’a na giełdę, który ponownie ma rozdawać autografy i rysować rysunki. Norm się pojawia i bacznie przyglądamy się, jak wykonuje kolejne ilustracje. Na stoliku znajduje się również album z oryginalnymi planszami i okładkami na sprzedaż. Damex czeka także na swój specjalny rysunek, który ma przedstawiać Boostera Golda oraz Blue Beetle’a. Podczas jego wykonywania urządzamy sobie pogawędkę na temat obecnej polityki wydawniczej DC Comics oraz historii Granta Morrisona (najczęściej pojawiające się słowa: “nie rozumiem”). Gdy rysunek jest gotowy, najpierw udajemy się na dworzec, gdzie kupuję bilet powrotny, a potem odwiedzamy bar. Tak, jak wspominałem wcześniej, nie miałem już gotówki na jedzenie (a głód mi doskwierał), więc musiałem się zadowolić moją wodą (całe szczęście, niegazowaną). Powoli zbliża się godzina odjazdu pociągu w stronę Katowic. Ponownie spacer na dworzec i pożegnanie się z redakcją DCM. Wraz ze mną na Śląsk wraca również jeden z redaktorów, a mianowicie Lokus. Podczas podróży odbyło się wiele dyskusji na różne tematy, te bardziej i mniej nerdowskie. Po godzinie 19 pociąg dociera na miejsce. Na dworcu spotykam też kolejnego redaktora DCM – Amena. Po kilku chwilach rozmowy udaję się do domu. W ten sposób żegnam się z moim pierwszym Międzynarodowym Festiwalem Komiksu i Gier.

I jeszcze kilka zdań na koniec. Jestem bardzo zadowolony, że w końcu skusiłem się i pojechałem. Niczego nie żałuje. Poznałem sporo nowych, fajnych ludzi i, jeśli to czytacie i pamiętacie, chciałbym wam bardzo podziękować za świetnie spędzony czas! Do następnego razu zatem.

| START | ARCHIWUM WPISÓW | GALERIE |


   MFKiG 2011 30.09.2011-02.10.2011

Dodano: 15.10.2011


DZIEŃ 1

DZIEŃ 2

Zdjęcia wykonali: kelen i Kasumisty

 

| O FILMIE | TWÓRCY | OBSADA | PLAKATY | GALERIE | ZWIASTUNY |


JUSTICE LEAGUE: DOOM – TRAILER #1

Czas: 1:25 min.
Dodano: 14.10.2011


JUSTICE LEAGUE: DOOM – KLIP #1

Czas: 1:08 min.
Dodano: 24.01.2012


JUSTICE LEAGUE: DOOM – KLIP #2

Czas: 00:51 min.
Dodano: 31.01.2012


JUSTICE LEAGUE: DOOM – KLIP #3

Czas: 01:01 min.
Dodano: 01.02.2012


JUSTICE LEAGUE: DOOM – KLIP #4

Czas: 00:50 min.
Dodano: 09.02.2012


JUSTICE LEAGUE: DOOM – KLIP #5

Czas: 00:37 min.
Dodano: 14.02.2012


JUSTICE LEAGUE: DOOM – KLIP #6

Czas: 00:58 min.
Dodano: 21.02.2012


już za:
dni
3
7
4
godzin
1
3
minut
2
4
sekund
0
4

Kalendarium

Sonda

Twoja reakcja na zwiastun "The Batman"?

  • Wow! (74%, Głosów: 93)
  • Może być (20%, Głosów: 25)
  • Nie moje klimaty (6%, Głosów: 8)

Głosujących: 126

Galeria

eith8tquwaebc7y eiswqqpu8ae7pfe eitajeyxcamy44d eiskztkxgaeboee seasonthreeposter01 ehuzjvbx0airuls

Komiksowe Top 5