Batman: Knightfall – Part 1: Knightfall » Recenzja

| O FILMIE | RECENZJA |


Recenzja

Od lat nie przepadam za taśmowo produkowanymi animacjami DC na rynek kina domowego. Z tego powodu oglądam je coraz rzadziej, ale dla niektórych tytułów robię wyjątek. Nie mogło być inaczej w przypadku Batman: Knightfall – Part 1: Knightfall (Cóż za kuriozalny tytuł! Dwa dwukropki, myślnik i dwa razy „Knightfall”!! Czemu nie samo Batman: Knightfall?), czyli ekranizacji kultowej sagi komiksowej z lat 90.

Animowana wersja Upadku Mrocznego Rycerza spełniła wszystkie moje oczekiwania. Z tym że niestety oczekiwałem kolejnego kiepskiego filmu, o którym szybko zapomnę. To nie jest zła adaptacja. Wręcz przeciwnie, dość wiernie trzyma się komiksowego pierwowzoru, a niektóre sceny są przeniesione na ekran jeden do jednego. Nie jest to jednak ostatecznie dobry film.

Całość otwiera ciekawa scena akcji z udziałem Azraela oraz Mrocznego Rycerza, który dopiero poznaje Jeana-Paula Valley. Jest to klimatyczne i mocne otwarcie, po którym widzimy krótką czołówkę i… nie wiedzieć czemu, cofamy się o wiele lat wstecz na wyspę Santa Prisca.

Jest to zupełnie niezrozumiały przeze mnie zabieg. Czemu produkcja zawraca o 180 stopni i wprowadza nam nagle antagonistę, zamiast przybliżyć kim jest zakapturzony przedstawiciel zakonu św. Dumasa? Przez blisko 20 minut zatrzymujemy się na Santa Prisce oglądając pełną genezę Bane’a. W tym wypadku w zupełności wystarczyłyby retrospekcje, czy ekspozycja w dialogach.

Po tej dygresji wracamy do Gotham, gdzie poznajmy Dr Shondrę Kinsolving próbującą pomóc przemęczonemu Bruce’owi, a chwilę później akcja rusza z kopyta, gdy Bane uwalnia wszystkich szaleńców z Arkham. A przynajmniej chyba wszystkich. Trudno powiedzieć, gdyż złoczyńca nie wysadza tutaj bramy lub murów, tylko niemal cały zakład od środka. Wygląda to tak, jakby intencją było uśmiercenie wszystkich rezydentów.

Dalej animacja toczy się podobnie do komiksowego pierwowzoru. Batman i Robin pokonują i zamykają po kolei wszystkich przestępców, a Człowiek Nietoperz traci siły z każdym kolejnym pojedynkiem. To moment, gdzie zaczynają uwypuklać się największe bolączki tej adaptacji. Oczywistym jest, że tak rozbudowana opowieść wymagała skrótów, ale tutaj wszystko odbębniane jest po łebkach, na szybko, bez emocji.

Dużym problemem jest nie tylko pomijanie części wydarzeń, ale przede wszystkim nieobecność drugiego planu, przez co filmowemu Knightfallowi brakuje skali. Dr Shondrę widzimy tylko w jej mieszkaniu i tylko w scenach z Bruce’em. Trio Gordon-Montoya-Bullock jest na każdym miejscu zbrodni, jakby byli jedynymi gliniarzami w mieście. Alfred również został zamknięty w grocie i ma kontakt z zaledwie trzema postaciami, a Bane pozbawiony został swojego charyzmatycznego gangu.

Bane w ogóle jest tutaj dla mnie trudny w ocenie. Z jednej strony wypada nieźle, bo to pierwszoplanowa postać i jedyna, która w tej historii ma jakiś konkretny wątek (tutaj wychodzi nietrafiony pomysł z takim, a nie innym podziałem na rozdziały tej historii).

Z drugiej strony, geneza Bane’a jest równie przesadzona, co w komiksie. Jego motywacja i powód, dla którego przybył akurat do Gotham i uwziął się na Batmana wypada jeszcze bardziej absurdalnie (wiem już jak wygląda tył mojej czaszki od wewnątrz, tak mocno przewróciłem oczami gdy słyszałem, co on wygaduje).

Niepotrzebnie zrobiono z niego samotnika i nie wyjaśniono ani trochę jego wiedzy absolutnej. Chodzi tu chociażby o dostęp do numerów telefonów głów wszystkich mafijnych rodzin i planów Arkham, znajomość lokalizacji kryjówki Riddlera, czy prawdziwych tożsamości Bruce’a i Tima. Do tego rozmiary Bane’a po zaaplikowaniu jadu są mocno przesadzone (wielkością przebija nawet Hulka).

Sam seans był na tyle nudny, że trzy razy przyłapałem się na spoglądaniu na zegarek w trakcie. Wizualnie jest to tak samo sztywna, pozbawiona życia i odpowiedniej ilości klatek na sekundę animacja, jak większość filmów DC w ostatnich piętnastu latach. Pod tym kątem zdecydowanie lepiej wypada chociażby serial Harley Quinn.

Co w animowanym Knightfall z kolei się udało? Odnotować mogę cztery takie elementy.

Pierwszym na pewno są projekty postaci i pojazdów. Mocno inspirowane lub dosłownie przeniesione z komiksów z lat 90., szczególnie tych ilustrowanych przez Kelleya Jonesa. O ile animacja w ruchu wypada słabiutko (dynamika poprawia się trochę w scenach walk wręcz), to same projekty wypadły zdecydowanie dobrze.

Drugie zaskoczenie to kategoria wiekowa. Spodziewałem się, że jak to zazwyczaj bywa, rating „rated-R” jest wyłącznie chwytem marketingowym, ale okazało się inaczej. O ile nie uświadczymy tutaj przekleństw, nagości i substancji niedozwolonych, tak brutalność i gore w pełni uzasadniają R-kę. Występująca tu ilość krwi, czy drastyczna przemoc pasowałaby bez problemu chociażby do produkcji z Predatorem.

Trzecim i czwartym, a także największym dla mnie plusem tej produkcji jest scena z Victorem Zsaszem i sam Mr. Zsasz. O ile prawie żaden łotr nie wyróżnia się tutaj niczym godnym zapamiętania, tak Pan Zsasz wypada znakomicie. Jego wygląd, gra aktora głosowego, wszystko tutaj zadziałało. A scena z nim – bardzo wierna oryginałowi – jest według mnie najlepszą z filmu.

Powyższe pozytywy nie przykryją jednak większego obrazu, a całościowo moje wrażenia są skrajnie negatywne. To sztywna i zdecydowanie za długa animacja, którą kończyłem oglądać dość zmęczony i nie jestem pewny, czy wszystko bym zrozumiał, gdyby nie dogłębna znajomość materiału źródłowego. Jeśli na podobnym poziomie mają się prezentować szykowane dwie kontynuacje, to z mojej strony – pas.

Ocena: 2 nietoperki

Recenzował: Juby


dni
4
4
godzin
0
0
minut
0
1
sekund
3
9
dni
5
2
7
godzin
0
0
minut
0
1
sekund
3
9

Forum

Update



Już wkrótce

  • "Batman Detective Comics, Tom 1: Ojcowskie miłosierdzie" – 09 września 2026
  • "Batman. Mroczny Rycerz. Powrót Mrocznego Rycerza" – 09 września 2026
  • "Batman. Mroczny Rycerz. Mroczny Rycerz kontratakuje" – 09 września 2026
  • "Batman Arkham: Clayface" – 23 września 2026
  • "Batman: Odrodzenie" – 02 października 2026

Kalendarium

  • 53 lat(a) temu odbyła się premiera serialu animowanego Superfriends