Batman Arkham: Clayface

BATMAN ARKHAM: CLAYFACE

Data wydania: 23 września 2026
Scenariusz: Bill Finger, Ed Brubaker, Len Wein, Mike W. Barr, John Layman, Doug Moench, Dan Raspler, Steve Purcell
Rysunki: Bob Kane, Cliff Richards, Dick Giordano, Jerry Robinson, Jim Aparo, Keith Giffen, Kelley Jones, Marshall Rogers, Sheldon Moldoff, Darwyn Cooke, Mike Mignola, J.H. Williams III, Tom Grummett
Tłumaczenie: Magda Gamrot
Oprawa: twarda
Format: 170×260
Ilość stron: 320
Wydawca: Egmont Polska
Wydawca oryginalny: DC Comics
Cena: 149,99 zł

Kolejny tom serii „Batman. Arkham”, poświęconej największym przeciwnikom Mrocznego Rycerza. Po Pingwinie pora na łotra, który prosto z kart komiksów trafi na wielki ekran.

Clayface ma wiele twarzy. Zapomniany aktor Basil Karlo. Pośledni bandzior Matt Hagen. Preston Payne – nieszczęśliwy naukowiec. To tylko część postaci znanych pod tym mianem! Niektórzy są zmiennokształtni, dotyk innych zmienia ofiary w kałużę protoplazmy. Wszystkich jednak coś łączy: dręczyli mieszkańców Gotham i ostatecznie zostali pokonani przez Mrocznego Rycerza albo któregoś z jego sojuszników. Zebrane tu historie ukazują początki kolejnych Clayface’ów i tragiczne konsekwencje przemian tych łotrów.

Album gromadzi klasyczne i współczesne opowieści o Clayface’ach autorstwa znakomitych, nagradzanych scenarzystów i rysowników, którzy na przestrzeni dekad kształtowali świat Mrocznego Rycerza i nadawali kierunek amerykańskiemu komiksowi. Wśród nich znaleźli się między innymi twórcy postaci Batmana Bob Kane i Bill Finger, Ed Brubaker („Catwoman. Pod presją”), Len Wein („Potwór z Bagien”), Mike W. Barr („Batman and the Outsiders”), Jerry Robinson, Marshall Rogers, Jim Aparo, J.H. Williams III („Batwoman”), Darwyn Cooke („Nowa granica”), Mike Mignola („Hellboy”) i Kevin Nowlan.

Recenzja

Clayface do tej pory niezbyt często pojawiał się na kartach komiksów w naszym kraju. Muszę zatem pochwalić Story House Egmont za wybór drugiego łotra, którego przybliżają polskim czytelnikom w ramach serii Batman Arkham.

Złoczyńca ten jest obecnie także bohaterem filmu, który trafi na ekrany kin w październiku 2026 roku. Poza doskonałym wyczuciem czasu, Egmont samym wydaniem trafił w dziesiątkę, bo Batman Arkham: Clayface to po zarówno dobry zbiór komiksów, jak i dobra lektura dla fanów klasycznych komisów z Mrocznym Rycerzem.

Album zawiera dziesięć historii wydanych na łamach szesnastu amerykańskich zeszytów na przestrzeni ośmiu dekad. Jest więc bogatszy w treść od ubiegłorocznego Pingwina, a dokładniej zawiera aż 80 stron materiału więcej. Powtórzę swoje stwierdzenie z recenzji poprzedniego albumu tej linii: uwielbiam takie antologie.

Pierwszą zawartą tu historią jest debiut Clayface’a, Basila Karlo z Detective Comics #40 z 1940 roku. Druga to pierwszy występ Matta Hagena w tej samej roli w Detective Comics #298 z roku 1961. To dwa zdecydowanie najsłabsze zeszyty zawarte w tym tomie, po których mocno czuć upływ czasu. Oba mają pewien urok, ale komiksy z tamtych lat wydają mi się kierowane głównie dla młodszego czytelnika – zawiązanie intrygi, dialogi tłumaczące bieżące wydarzenia, prostota ilustracji. Przyznam, że te pierwsze rozdziały musiałem przemęczyć.

Po powyższej dwójce przybliżony zostaje nam trzeci Clayface, Preston Payne, w Detective Comics #478-479 z 1978 roku. O ile scenariuszowo wciąż nie jest to komiks najwyższych lotów, z masą nachalnej ekspozycji dla czytelnika, tak ilustracje Marshalla Rogersa (szkic) i Dicka Giordano (tusz) wypadają bardzo dobrze. To jednak zeszyty, które były już wydane na polskim rynku. Najpierw w roku 2018 w Wielkiej Kolekcji Komiksów DC (tom 38. Zjawy z przeszłości), a także przed rokiem w kolekcji Bohaterowie i Złoczyńcy (tom 113. Uśmiechnięte ryby i inne opowieści). Dlatego jeśli ktoś jest ciekawy skąd wściekłość Bruce’a po rozstaniu z Silver St. Cloud, polecam sięgnąć po któreś z tamtych wydań zawierających Detective Comics #476 – w nim znajdziecie wyjaśnienie całego wątku.

Kolejną zawartą tu historią jest Grupa uderzeniowa Kobra z Outsiders #21 (1987) i zdecydowanie odstaje od wcześniejszej opowieści. Jest mniej mroczna i bardziej superbohaterska. Rysunki autorstwa Jima Aparo nie wypadają również zbyt dobrze. Obecność tego zeszytu w albumie jest jednak w pełni uzasadniona. Debiutuje tu bowiem czwarta inkarnacja postaci Clayface’a. Po raz pierwszy jest to kobieta, o której jest mowa w dalszej części zbioru.

Kolejne rozdziały wywołały u mnie mieszane odczucia. Największym minusem tego zbioru jest bowiem brak zeszytów Detective Comics #604-607 z 1989 roku – historii The Mud Pack. Otrzymujemy pod nią podbudowę w krótkich historiach z Secret Origins #44, jest nawet o niej notka na końcu drugiej opowieści. Samych komiksów autorstwa Alana Granta i Norma Breyfogle’a jednak tutaj nie uświadczymy. Szkoda, bo to jeden z moich ulubionych duetów pracujących nad komiksami z Człowiekiem Nietoperzem. Liczę, że kiedyś doczekamy się wydania tej historii po polsku.

Niemniej, samo Secret Origins #44 czytało mi się bardzo przyjemnie. To opowiedzenie historii pierwszych trzech Clayface’ów na nowo z dostosowaniem ich do współczesnych realiów (w tym wypadku końcówki lat 80.). Dostajemy zatem poważniejszą narrację oraz bardziej szczegółowe ilustracje. Każda z tych reinterpretacji klasycznych historii wypadła zdecydowanie lepiej od oryginału, szczególnie trzecia ilustrowana przez mistrza, Toma Grummetta.

Fabuła The Mud Pack pasowałaby tutaj zresztą lepiej od przedostatniej historii w albumie. To, co nadejdzie z Batman: Gotham Knights #68-71 (2005-2006) teoretycznie musiało się tutaj znaleźć, bo prezentuje nam kolejne, siódme wcielenie Clayface’a. Z drugiej jednak strony, jest on tu postacią drugoplanową, a cała intryga opiera się na starciu Batmana z Hushem i opowieść ta lepiej sprawdziłaby się w antologii o zabandażowanym przestępcy.

Zbędna wydaje się również historia pod tytułem Anodyna z drugiej serii Catwoman (nr 4 z 2002 roku). Nie był to zły komiks. Wręcz przeciwnie, czyta się go dobrze i jest na co popatrzeć (ilustrował nieodżałowany Darwyn Cooke). Jest to natomiast to finał opowieści, której początku i rozwinięcia tutaj nie poznajemy.

Po drodze nie wspomniałem jeszcze o Batman #550, czyli zeszycie z runu Douga Moencha z ilustracjami Kelleya Jonesa, których prace zawsze czytam i przeglądam z ogromną przyjemnością. Nie inaczej jest w tym przypadku. Ze względu na klimat jak z horroru, Batmana-detektywa i rosnące poczucie zagrożenia ze strony niepowstrzymanego Clayface’a to być może mój ulubiony fragment tego albumu.

Całość zamyka komiks Więcej niż kolejna śliczna buzia z 2013 roku, skupiony wyłącznie na gliniastym potworze (nie zobaczymy tu Człowieka Nietoperza, ani żadnych innych postaci ze świata DC). Chyba nigdzie indziej tak dobrze nie uchwycono psychiki Clayface’a, co w połączeniu ze sporą dawką humoru dało bardzo udane zamknięcie albumu.

Ocena: 4 nietoperki

Recenzował: Juby


Wydanie powstało na podstawie komiksu: BATMAN ARKHAM – CLAYFACE.



Już w kinach!

dni
4
6
6
godzin
0
1
minut
4
8
sekund
1
0

Forum

Update



Już wkrótce

  • "Batman: Mroczne schematy" – 12 listopada 2026
  • "Batman: Nowe Gotham, Tom 2" – 12 listopada 2026
  • "Liga Sprawiedliwości kontra Godzilla kontra Kong 2" – 12 listopada 2026
  • "Batman: Gotham w świetle lamp gazowych" – 12 listopada 2026
  • "Absolute Batman, Tom 2: Abominacja" – 09 grudnia 2026

Kalendarium

Ups, chyba jakiś klown wyrwał dzisiejszą kartkę z naszego kalendarza. Po więcej informacji odnośnie innych dat odsyłamy do działu kalendarium >>>