W przeddzień premiery „Batman: Arkham Knight”

Prawie 20 lat temu zagrałem w swoją pierwszą grę na podstawie postaci Mrocznego Rycerza. Był to „Batman: The Movie” na Amigę, produkcja zrealizowana na licencji filmu Tima Burtona z 1989 roku. Do dziś pamiętam, jak często męczyłem ją dniami i nocami – w końcu mogłem wcielić się w niej w swojego ulubionego bohatera. Mimo swoich wad, do dziś jest to jeden z moich osobistych faworytów jeśli chodzi o gry z Batmanem.

Obecnie na mojej półce znajduje się wiele produkcji zrealizowanych na licencji postaci Mrocznego Rycerza. Wśród nich – seria „Arkham”. Coś, co nadeszło praktycznie znikąd pewnego dnia w 2008 roku, gdzie pierwsze szczegóły dotarły do nas między innymi za pośrednictwem Game Informera, który do dziś okazał się być pierwszym źródłem najważniejszych informacji o tytułach tej sagi. Nikt wtedy nie spodziewał się, co nadejdzie. Od premiery „Batman: Arkham Asylum”, postać Mrocznego Rycerza na rynku gier wideo stała się zupełnie czymś innym.

W tej chwili dzielą nas mniej niż 24 godziny od oficjalnej premiery „Batman: Arkham Knight”, ostatniej części serii, nad którą starannie pracowało studio Rocksteady pod przewodnictwem Seftona Hilla. Brytyjczyk wraz ze swoją ekipą osiągnął coś, co było poza zasięgiem rąk wielu twórców gier z Batmanem. Zrealizował doświadczenie, które prawie w każdym możliwym stopniu było bliskie najważniejszym cechom tej postaci. Wiele rozwiązań nie tylko wywołało pozytywny odbiór wśród fanów, ale także wśród samych graczy. Seria „Arkham” w swojej mechanice połączyła 3 atrybuty, które pozwalają w pełni wcielić się w zamaskowanego obrońcę Gotham City. Chodzi oczywiście o bycie detektywem, bohaterem akcji oraz cichym mścicielem, bezszelestnie eliminującym zagrożenia i przedostającym się do kolejnych lokacji.

Od 2009 roku nie tylko mogliśmy się bawić prawie perfekcyjnie zrealizowaną mechaniką gry, ale także przeżywać historie inne od tych dobrze nam znanych. Rocksteady tworząc swój własny świat na uboczu komiksów, czy filmów kinowych mogło pokazywać motywy i wątki niespotykane na co dzień w kanonie DC Comics. Gęsta oraz mroczna atmosfera towarzyszyła nam od początku i chyba nikt nie spodziewał się, że ujrzymy między innymi śmierć Księcia Zbrodni, na dodatek wykonaną z szacunkiem dla całego bagażu historycznego tej postaci. To chyba jeden z tych kilku momentów, który spowodował, że Sefton Hill i jego zespół urósł w moich oczach do wysokiej rangi osób dokładających wielkie, solidne cegły do mitologii Batmana. Nie można też zignorować tego, jak fenomen gry pozwolił wielu ludziom bardziej wciągnąć się w świat Mrocznego Rycerza i DC Comics.

„Batman: Arkham Knight” przyniesie ze sobą wiele nowości, w tym potężnie rozbudowany system prowadzenia Batmobila. Tak jak wielu graczy, sam też nie mogę się doczekać, aby wypróbować ten system, ale najbardziej jednak jestem zaintrygowany fabułą. Wszystkie zwiastuny zapowiadają mocny finał, w którym jeszcze silniej zgłębimy sens postaci Batmana i jego działań. Nie mówiąc już o postaci Arkham Knighta – czy naprawdę okaże się zupełnie nową postacią, czy jednak do samego końca będziemy zwodzeni, aby odkryć w nim kogoś, kogo już znamy?

23 czerwca 2015 roku zamknie niesamowitą historię sagi „Arkham”. Budzi to pewien smutek, ale również satysfakcję – w końcu mogliśmy doświadczyć kilku solidnych produkcji z Batmanem. Trudno też nie kryć pewnego rodzaju ekscytacji, albowiem – co może nam przynieść przyszłość? Ciężko będzie przebić niesamowitą wizję Rocksteady. Czy zobaczymy produkcje z podobną mechaniką? Być może. Osobiście bardzo bym chciał dostać porządnie przygotowane gry z innych gatunków, aby silniej zbadać konkretne elementy Batmana. Moim własnym, cichym marzeniem byłoby ujrzenie dwuwymiarowej, rysowanej gry przygodowej na wzór takich serii jak „Broken Sword”. Oczywiście jest to raczej kompletnie niemożliwe. Batman w kolejnych produkcjach będzie zapewne nadal bohaterem akcji z mechaniką wzorowaną na dokonaniach Rocksteady.

Zasiądźmy wszyscy jutro przed konsolami i pecetami z dobrym humorem oraz nastawieniem. Nie czytajmy spoilerów, nie oglądajmy wycieków. Dajmy się wciągnąć w świat „Arkham Knight” i pozwolić Rocksteady pobawić się naszymi emocjami oraz zaskakiwać kolejnymi zwrotami akcji. To już ostatni raz, kiedy będą mogli to zrobić – doceńmy to.

Autor: kelen

Forum